„Nie mam siły” – to jedno z najczęstszych zdań, jakie słyszę od osób z diagnozą ADHD zgłaszających się po pomoc. Często przychodzą z przekonaniem, że potrzebują wsparcia w radzeniu sobie z ADHD: nowych strategii organizacji czasu albo wskazówek, jak lepiej zarządzać uwagą.
W trakcie rozmowy okazuje się jednak, że problem nie dotyczy wyłącznie ADHD, a cały na czarno, wchodzi kryzys.
Kryzys u osób z deficytami uwagi i nadpobudliwością psychoruchową nie zawsze wiąże się z jednym konkretnym wydarzeniem. Czasem nie było rozwodu, utraty pracy czy śmierci bliskiej osoby. Bywa, że rozwija się znacznie ciszej: narasta miesiącami lub latami i ujawnia się w chwili, gdy … w zasadzie człowiek z ADHD miał właśnie sięgać szczytu…
Spotkanie na szczycie
W obrazie ADHD centralne miejsce zajmują objawy nieuwagi oraz nadruchliwości i impulsywności.
A co z emocjonalnym kosztom codziennego funkcjonowania?
Wiele lat życia w stanie ciągłej mobilizacji. Działanie pod presją terminów, wykorzystywanie ostatniej chwili jako źródła motywacji, podejmowanie kolejnych wyzwań i zadań. Wszystko by nie utracić upragnionej fontanny dopaminy.
Z zewnątrz często wygląda to na życie w pełnej aktywności, zaangażowaniu i skuteczności. Taki sposób funkcjonowania podtrzymują określone okoliczności: wymagająca praca, intensywny tryb życia, zewnętrzne terminy, oczekiwania innych ludzi czy ciągłe poczucie pilności.
Niczym lot w zbroi Iron Mana – przez długi czas pozwala wznosić się wysoko, działać szybko i efektywnie.
Wszystko wydaje się działać. Problem pojawia się wtedy, gdy zapominamy, że nawet najbardziej zaawansowany system potrzebuje regularnie wracać do bazy, uzupełniać energię, przechodzić przegląd, czasem dłużej pogarażować
Struktura, która przez lata podtrzymywała funkcjonowanie, rozpada się jak domek z kart – jakby nigdy jej nie było.
Praca zaczyna być rutyną.
Dom wykończony.
Dzieci opuszczają gniazdo.
Projekt się zamyka.
Relacja rozczarowuje.
Ciało zaczyna upominać się o uwagę.
Wiele osób z ADHD przez lata nie ląduje. Nawet nie podchodzi do lądowania. Zdaje się wręcz nie zauważać, że silnik ledwo pyrka. Nagle odkrywają, że stan w którym właśnie się znajdują, najlepiej opisuje stwierdzenie – „straciłem/łam swoje moce”. Pojawia się twarde lądowanie.
„Gdzie moje dotychczasowe flow?”
Jednym z najbardziej gorzkich elementów tego doświadczenia zdaje się być moment porównywania obecnego Ja z Ja w prime time sprzed kraksy. Pamiętając wcześniejsze osiągnięcia trudno zrozumieć i zaakceptować to, że dziś nie jestem w stanie robić rzeczy, nawet tych najbardziej oczywistych.
Dodatkowy ból wydaje się przynosić przekonanie, że trzeba jak najszybciej wrócić na szczyt, z którego się spadło, oraz lęk: „A co, jeśli już nigdy…?”
Im silniejsza próba mobilizacji, tym większe poczucie utknięcia – jak przy desperackiej próbie wydostania się z ruchomych piasków.
Emocje przejmują dowodzenie
W kryzysie lęk, frustracja, poczucie winy, wstyd czy bezradność zaczynają zajmować coraz więcej miejsca. Przeciążenie emocjonalne może ograniczać dostęp do własnych kompetencji, choć one same nie znikają. Osoba wie, co mogłaby zrobić, jakie strategie kiedyś jej pomagały i jakie decyzje należałoby podjąć. A mimo to brak sił, prokrastynacja, zalewający afekt nie schodzą ze sceny i ruszenie z miejsca wydaje się niemożliwe.
Doświadczenie utknięcia może być szczególnie trudne dla osób z ADHD, ponieważ wiele z nich przez całe życie słyszało, że „powinny bardziej się starać”, „lepiej się organizować” i bardziej nad sobą panować” etc. Pojawia się dojmujące poczucie porażki i druzgoczące poczucie niewystarczalności.
Pytania, które wiodą do odpowiedzi
Wiele osób z ADHD w interwencji oczekuje konkretnych narzędzi – list zadań, planu działania, nowej metody organizacji. Czasem pojawia się zdziwienie, gdy rozmowa nie zaczyna się od kolejnych strategii.
Pytanie, więc czy człowiek z ADHD w kryzysie przeciążenia potrzebuje nowych strategii do gaszenia własnych pożarów? Czyż przez lata nie mógł już zgromadzić ich całkiem sporo?
Czy może potrzebuje zatrzymania i zauważenia co się pali i czy jeszcze jest czym gasić…?
Może potrzebuje zaakceptować, że zbiornik jest pusty….
I zatrzymać się nad tym. jak najlepiej go znów napełnić…
Dopiero wtedy możliwe staje się sięganie po narzędzia, które służą.
Linie papilarne Twojego ADHD
Splot neuróżnorodności z wrodzonymi predyspozycjami i temperamentem, tym jak doświadczaliśmy środowiska wzrastania, jakie mechanizmy obronne wykształciliśmy, jak rozwijała się nasza osobowość i jak reagujemy na bieżące okoliczności, będzie kształtować nasze osobliwe ADHD.
W swojej pracy staram się wspierać osoby z ADHD, na co dzień mierzące się ze skutkami długotrwałego braku zidentyfikowania linii papilarnych swojego ADHD i sposobów świadomego zarządzania nim.
W takich momentach rolą interwenta kryzysowego jest pomoc w zauważeniu, że człowiek z ADHD nie jest zepsuty, słaby ani niewystarczający. Rolą interwenta jest pomoc w odzyskaniu dostępu do własnych zasobów – obniżeniu poziomu przeciążenia, zniwelowania poczucia chaosu, nazwaniu emocji, świadomym odnalezieniu nowej struktury i realnego wsparcia.
Odzyskiwanie wpływu
W kryzysie trudno dostrzec własny wpływ na sytuację. Uwaga skupia się na problemach, zagrożeniach i tym, co wymyka się spod kontroli. Pojawia się poczucie utknięcia oraz przekonanie, że nie ma dobrego wyjścia.
Jednym z najtrudniejszych etapów wychodzenia z kryzysu jest zatrzymanie się i przyjrzenie się sytuacji takiej, jaka jest – obserwowanie i opisywanie jej bez oceniania oraz uznanie faktów. Uznanie aktualnej sytuacji może iść w parze z dążeniem do zmiany i zmniejszenia cierpienia.
Dopiero na tej podstawie możliwe staje się stopniowe odzyskiwanie wpływu na to, co dzieje się tu i teraz.
To podejście jest bliskie umiejętnościom rozwijanym między innymi w terapii dialektyczno-behawioralnej (DBT), w której dużą rolę odgrywają uważność, uprawomocnienie własnego doświadczenia i radykalna jego akceptacja.
Kluczem jest uważność
Zrozumienie swojego funkcjonowania – tego skąd pochodzę, na jakim autopilocie się poruszam i jak włączyć uważność predysponuje do odzyskiwania zdolności do myślenia o rozwiązaniach i ponownego dostrzeżenie własnej sprawczości i zasobów.
Wtedy zdanie „Nie mam już siły” może przestać być zarzutem wobec siebie, a stać się sygnałem, że warto zauważyć i rozpoznać własne potrzeby.
Odpowiedź na pytanie, co pomoże, nie musi pojawić się od razu ale może wzbudzić refleksję jak odpowiedzieć na tę potrzebę w sposób, który będzie mi służył.






